wtorek, 4 lipca 2017

Włodzimierz Trawiński "Akt męski", tempera, kredki, A5, 2015 r.

czwartek, 29 czerwca 2017


Malta Festiwal, Poznań, Plac Wolności, 23.06. 2017 r, godz.21 30
TYMON &TRANSISTORS, koncert muzyczny Zatrzymaj wojnę; Tymon Tymański i przyjaciele

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Włodzimierz Trawiński "Akt odwracalny", monotypia, A4, tempera, 2009 r.

piątek, 23 czerwca 2017

Włodzimierz Trawiński "Akt odwracalny" monotypia, A4, tempera, 2009r.

wtorek, 20 czerwca 2017

Włodzimierz Trawiński "Akt" olej, 120x120 cm, 2016 r.

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Włodzimierz Trawiński, "W pracowni artysty", olej wys.100cm, 1984 r.
Wysoce zindywidualizowane społeczeństwa dobrobytu

Wysoce zindywidualizowane społeczeństwa dobrobytu są statystycznie samotne  i nieszczęśliwe, mimo bezpieczeństwa socjalnego i obecności trwałej opiekuna- państwa. Nie traktując wspólnot tych- „tu i teraz”, aktywnych, rzeczywistych, takich bardziej w krajach ubogich idealistycznie,, nasuwa się pytanie- jak w nich ma się stłumiony neurotyk, twórczy wrażliwiec, artysta potencjalny, szczery człowiek. I jak weryfikuje się czyli zmienia na lepsze, typowy mały psychopata wtórny lub pierwotny. Jakoś te wspólnoty funkcjonują mimo skłonności ludzkiej do pychy i mimo programowej nie empatycznej- psychopatycznej to i zaburzonego istoty niektórych. Istoty określającej emocjonalność to i sensy życiowe na podstawie manipulacji drugiego. Widać konfrontacja cech negatywnych w grupie wspólnotowej i to tej z założenia szczerej, jest bardziej sensowna i skuteczna niż w samotnym społeczeństwie rozczłonkowanym w  grupach okazjonalnie ze sobą przebywających, w których rozstrzygnięcia nie następują dzięki możliwym kłamstwom  w cztery oczy. Tu nakłamać, tam nakłamać i jakoś dalej można realizować instynktowne satysfakcje z tej pozornej władzy nad światem, często w nocy dygocąc ze strachu o swój nieprawdziwy obraz- twardziela, wybitnego osobnika, mistrzunia, co to świetny jest bo np. sernik zrobić umie i w ogóle świetny jest.
W tych wspólnotach człowiek wyjątkowy to i zdolny, empatyczny, powinien służyć ogółowi. I wtedy dopiero będąc potrzebnym zyskuje sens droższy od całego materialnego dobrodziejstwa, spełnienie. A wspólnota pozbawia go dręczącej chronicznej samotności nie wykluczając chwil gdy musi pobyć sam ze sobą (to bardziej mężczyzna), dając szacunek o jaki trudno w naszym świecie. W świecie małego dobrobytu, wielu prawd walczących ze sobą a nie służących tolerancji, szczególnie wybrzuszonej manii wielkości jak w balonie który zaraz pęknie bo mniej może pomieścić gazu niż mu się wydaje.

Wykluwająca się z tych wspólnot elitarność grupowa dała by świetnie funkcjonujące społeczeństwa. Maksimum z minimum.