Wartości surrealizmu 1
W przypadku surrealizmu jako kierunku w sztuce, musimy mówić bardziej o formalnych zdobyczach niż o otoczce kulturowej, historyczno- obyczajowej.
Nadrealizm (surrealizm) sugeruje pochłonięcie sferą szczególnie nierealną, co w przypadku sztuki nie jest niczym nowym. W tym kierunku oczywiście, postać naśladownictwa natury jest widoczna i nawet półświadomie odczytywalna. Przestrzenie malowane czy jako rzeczywiste przestrzenności są tu oparte na prawach widzenia natury- trochę je przypominają mimo fantastycznych kształtów, zaprzeczeń czy innych zabiegów formalnych i treściowych.
Wbrew poglądowi ze surrealizm jest kierunkiem szczególnie irracjonalnym, tylko emocjonalnym i szczególnie subiektywnym, zwariowanym czy onirycznym należy podać w nim zabiegi stosowane- czysto naukowe. Figury odwracalne, niemożliwe, wieloznaczne, złudzenia optyczne. Te związane z naukowością- psychofizjologią widzenia. Wystarczy przejrzeć pod względem występowania tych zabiegów malarstwo Salvadora Dali, Rene Magritte, Chirico, Maxa Ernsta itd.
Poza tym surrealizm stosował grę skalą, iluzji w iluzji, anamorficzność, techniki wykorzystujące przypadek, automatyzm tworzącego itd. Absurd, paradoks, groteskę, zaprzeczenia, oksymorony słowne, antylogie.
Jedność przeciwieństw jest antyczną kategorią będąca blisko struktury zaprzeczeń i niemożliwości. Grecja, ciągłość, filozofia, sztuka.
Etykiety
- Galeria autorska (130)
- Galeria jednego dzieła (43)
- Prace studentów i uczniów (124)
- Uporządkowane martwe natury (23)
- Wiedza o kulturze (29)
- Wiedza o sztuce (24)
- Wydarzenia (107)
- Wypowiedzi myślicieli (4)
- Zapiski osobiste (21)
- Zbierkowskie i okoliczne pejzaże (19)
- Życzenia (51)
poniedziałek, 7 sierpnia 2017
poniedziałek, 31 lipca 2017
Znaczenie surrealizmu
Wychodzę na werandę oszkloną, co moją malarską pracownią letnią jest i nic się nie dzieje. W radiu utwór muzyczny z frazą śpiewaną „..tęsknię..” i rytmem zdecydowanym. W planach utworu ni to z koncertu rodzaj dalekiego zaśpiewu, ni to żałosne ciche wycie na zasadzie zaśpiewu mojego kota, który lokuje się na parapecie zewnętrznym werandy i domaga się porcji jedzenia. Wstałem z krzesła z kawą w lewej ręce- kawą z ekspresu i z kurkumą- orientalną przyprawą i wyszedłem na zewnątrz. To nie kot. To jednak muzyka. Pomyślałem o roli niedocenianego surrealizmu który programowo w plastycznym wymiarze i wbrew tylko irracjomalności, oniryczności i tylko emocjonalności stosował naukowe zdobycze z dziedziny psychofizjologii widzenia- figury odwracalne, niemożliwe i wieloznaczne a także grę skalą itd. W telewizji i reklamie dwuznaczność jest nagminna. Kot ma się dobrze jak i masowy odbiorca sztuki w kraju. No tak. Jestem człowiekiem, mężczyzną, blondynem i wrażliwcem. Niemożliwe że jeszcze ciągnę. Tyle się odwróciło w żywocie. Z racji wieku dziś nie to jest ważne co onegdaj.
Wychodzę na werandę oszkloną, co moją malarską pracownią letnią jest i nic się nie dzieje. W radiu utwór muzyczny z frazą śpiewaną „..tęsknię..” i rytmem zdecydowanym. W planach utworu ni to z koncertu rodzaj dalekiego zaśpiewu, ni to żałosne ciche wycie na zasadzie zaśpiewu mojego kota, który lokuje się na parapecie zewnętrznym werandy i domaga się porcji jedzenia. Wstałem z krzesła z kawą w lewej ręce- kawą z ekspresu i z kurkumą- orientalną przyprawą i wyszedłem na zewnątrz. To nie kot. To jednak muzyka. Pomyślałem o roli niedocenianego surrealizmu który programowo w plastycznym wymiarze i wbrew tylko irracjomalności, oniryczności i tylko emocjonalności stosował naukowe zdobycze z dziedziny psychofizjologii widzenia- figury odwracalne, niemożliwe i wieloznaczne a także grę skalą itd. W telewizji i reklamie dwuznaczność jest nagminna. Kot ma się dobrze jak i masowy odbiorca sztuki w kraju. No tak. Jestem człowiekiem, mężczyzną, blondynem i wrażliwcem. Niemożliwe że jeszcze ciągnę. Tyle się odwróciło w żywocie. Z racji wieku dziś nie to jest ważne co onegdaj.
piątek, 28 lipca 2017
Jestem meteopatą
Jest lato deszczowe tego roku. A od rana czas zaczął działać liniowo. A „wstańkę” miałem bloodowo- krążeniową, czyli musiałem się zmusić do opuszczenia łóżka mimo powtarzanych sobie zapewnień- ale po cichu bo sam mieszkam, że pierwej pogrzebacz połknę niż wstanę przed 12 00. Był ranek grubo przedpołudniowy, gdy wziąłem się do pracy, denerwując się zejściowo prawie wobec atakujących i dźgających, głośnych w całkowitej ciszy zaszczekań znienacka mojego psa Jubla co z inteligenckiej rodziny filmowców jest. Jako i dar parę lat temu przywiezionego tu na wieś, gdzie Natura szczególnie działa w iluzorycznych nieco sceneriach leśno- łąkowych. Ni to szerszeń przeleciał,przeleci ni to pszczoła się we włosy zaplątała. Jakieś stwory owadzie gdzieś na ziemi. Kultura wysoka gdzieś daleko a może we mnie trochę, a masowa dopiero wieczorem się objawi telewizyjnie i filmowo.
Te zaszczekania to takie instynktowne ma -niezależnie od tego ile razy mu wytłumaczę strofując poza werbalnie że tego nie należy robić, to i tak siła wewnętrznego nakazu z biologiczności i natury płynąca jest większa od jego do mnie miłości psiej i bezwarunkowej. W świecie instynktów każdy robi swoje i chce przetrwać. Dobrze ze świat owy jest tak pojemny i zróżnicowany. A jako że my ludzie jesteśmy też i trochę zwierzęcy, to tylko westchnąłem milcząco i na wydechu i wziąłem się dalej za pracę wolno-zawodową. Jestem przecież meteopatą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




