Uprzestrzennienie płaszczyzny, papier, A4
Etykiety
- Galeria autorska (130)
- Galeria jednego dzieła (43)
- Prace studentów i uczniów (124)
- Uporządkowane martwe natury (23)
- Wiedza o kulturze (29)
- Wiedza o sztuce (24)
- Wydarzenia (107)
- Wypowiedzi myślicieli (4)
- Zapiski osobiste (21)
- Zbierkowskie i okoliczne pejzaże (19)
- Życzenia (51)
środa, 30 maja 2018
piątek, 25 maja 2018
poniedziałek, 21 maja 2018
Roger van der Weyden "Zdjęcie z krzyża" 1435 39 r, deska, olej, 229x 262 cm, Muzeum Prado, Madryt
Roger van der Weyden "Zdjęcie z krzyża"
I znów wielkie sakralne przedstawienie w wersji jednej z wielu dla obowiązującego tematu z tematów wielu. Ukrzyżowania, Madonny z Dzieciątkiem, duchowości postaci, duchowych pejzaży wyrażających uniwersum itd. I znów kolejne arcydzieło z wielu dla tej epoki renesansu.
"Złote tło " przypomina tu Bizancjum z charakterystycznym sposobem symbolicznego działania koloru wyrażającego boskość i to w "abstrakcyjnej" formie. Na tym tle rodem ze średniowiecza w którym chodziło o zhierarchizowane wyrażenie świętości i ducha, dramatyczna scena zdjęcia z krzyża Chrystusa potwierdzona jest nie tylko wyrazem psychologicznym postaci ale "barokowym" bo po skosach i to powtórzonych ich ustawieniem w scenie, dopełnieniem kontrastowych kolorów żółci i fioletu z błękitem i błękitu z czerwienią. To oczywiście kolejny przypadek wspaniałego malarstwa temperowego na desce uzupełnianego o olej. Nowatorstwo tego ujęcia w kolorze i deseniach- fakturach płaskich z kształtami określonymi przez działanie draperii jakby rodem z Antyku polega jeszcze na zastosowaniu zupełnie nietypowego formatu- krzyża wywiedzionego z obowiązującego prostokąta, który po dziś dzień święci wygraną w aurze kulturowego schematu. Albowiem nikt nie każe początkującemu artyście malarzowi o którego współcześnie coraz trudniej malować właśnie na takim formacie- a jednak to robi.
Szczególna aura tego obrazu to zastygnięcie w dramatycznym ujęciu- gdzie Matka Boska upada zemdlona ludzkim traumatycznym bólem a Chrystus podtrzymywany wisi jakby w eterze. Postacie wszystkie jakby nienaturalnie i odrealniająco spłaszczone na tle i skupione jako formy- kształty. Przestrzeń jest tu z innego wyższego bytu a ekspresja osiągnięta nie przede wszystkim psychologią pięknych twarzy.
Roger van der Weyden "Zdjęcie z krzyża"
I znów wielkie sakralne przedstawienie w wersji jednej z wielu dla obowiązującego tematu z tematów wielu. Ukrzyżowania, Madonny z Dzieciątkiem, duchowości postaci, duchowych pejzaży wyrażających uniwersum itd. I znów kolejne arcydzieło z wielu dla tej epoki renesansu.
"Złote tło " przypomina tu Bizancjum z charakterystycznym sposobem symbolicznego działania koloru wyrażającego boskość i to w "abstrakcyjnej" formie. Na tym tle rodem ze średniowiecza w którym chodziło o zhierarchizowane wyrażenie świętości i ducha, dramatyczna scena zdjęcia z krzyża Chrystusa potwierdzona jest nie tylko wyrazem psychologicznym postaci ale "barokowym" bo po skosach i to powtórzonych ich ustawieniem w scenie, dopełnieniem kontrastowych kolorów żółci i fioletu z błękitem i błękitu z czerwienią. To oczywiście kolejny przypadek wspaniałego malarstwa temperowego na desce uzupełnianego o olej. Nowatorstwo tego ujęcia w kolorze i deseniach- fakturach płaskich z kształtami określonymi przez działanie draperii jakby rodem z Antyku polega jeszcze na zastosowaniu zupełnie nietypowego formatu- krzyża wywiedzionego z obowiązującego prostokąta, który po dziś dzień święci wygraną w aurze kulturowego schematu. Albowiem nikt nie każe początkującemu artyście malarzowi o którego współcześnie coraz trudniej malować właśnie na takim formacie- a jednak to robi.
Szczególna aura tego obrazu to zastygnięcie w dramatycznym ujęciu- gdzie Matka Boska upada zemdlona ludzkim traumatycznym bólem a Chrystus podtrzymywany wisi jakby w eterze. Postacie wszystkie jakby nienaturalnie i odrealniająco spłaszczone na tle i skupione jako formy- kształty. Przestrzeń jest tu z innego wyższego bytu a ekspresja osiągnięta nie przede wszystkim psychologią pięknych twarzy.
Etykiety:
Galeria jednego dzieła,
Prace studentów i uczniów
piątek, 11 maja 2018
Złoty
podział i intuicja
Na
nic idealizacja siebie za wszelką cenę. Na nic upór i walka o
siebie wywindowanym w górę. A tam samotność, bo jedyność.
Chodzi
więc o zbędną manie wielkości. A nawet informacje o tym, że na
przykład w jednej naszej komórce jest miliard atomów nie pomaga
wobec lęku przed bólem i śmiercią jako końcem wszystkiego i
pustką
Umysł
znowu płata figla, a on jest wobec intuicji dającej jedyną pono
pewność- rzadko dostępną- tylko w ekstremalnych chwilach.
A
z drugiej strony czy to umysł przesadza z tym „lekiem”-
połowicznością prawie- zjawiskiem złotego podziału, złotego
środka. Prawie połowicznie czyli prawie bez zmiany a jednak z
najmniejszym ubytkiem energii i pewnie najmniej boleśnie możemy
poruszać się w czasie, gdy szczęścia brak akurat w danej chwili,
lub gdy trzeba przekraczać siebie np. umrzeć.
A
to istnieje jednak też znaczenie naszej nauki, obok sztuki
bajecznej. I tu pojawia się w geometrii złoty podział, i tu w
filozofii z Arystotelesa, połączenie sprzeczności- jedność
przeciwieństw- kontrastowego i podobnego w jedna strukturę.
Pewność
w intuicji- jedyność i niepowtarzalność to z jednej strony, z
drugiej grzechy do odkupienia w gnostycznym ujęciu, i jednak praca
umysłu przy ocenie w moralności. To złe, a to dobre, a to nie
wiadomo jakie.
I
znowu dylemat jak się ma bezwarunkowość w miłości do
wartościowania umysłu, pełnego ruchu i ograniczeń, przemijania i
jak utrzymać bezgrzeszny stan. Jak ma działać czysta intuicja-
pewność- i czy nie jest sprzężona z wiedzą, poznaniem,
świadomością, doświadczeniem.
poniedziałek, 7 maja 2018
Doraźna ostateczność
I gdy już pada pytanie o doraźną ostateczność,
to się pojawia jednak większa tolerancja jak przy przerostach ego,
gdy się na ścieżkę duchową ściśle wchodzi i bez kompromisowo.
Większa i bardziej uniwersalna. To pytanie decydujące czy w Boga
się wierzy i czy jest się chociaż z deklaracji dobrym człowiekiem.
I mimo walczących, z tarczą o prawdę, ta prawda osobista jawi się
jako jedyna prywatna i zasadnicza. Rewolucje upadają, przemijanie
zwycięża, przegrana drwi i grozi a jednak sens ostateczny pozostaje
niezmienny w wirze życia. Dlatego tez ateistyczna współczesność
jest bardziej przemijająca i nie zasadna. A bogobojna deklaracja w
duszy daje spokój i nadzieję na lepsze jutro i przyszłość
zasadniczą którą staramy się wypracować, a często nam nie
wychodzi. Kontakt z drugim człowiekiem jest możliwy mimo różnic
religijnych. I mimo skłonności do manipulacji i udawania szczerości
i empatii przez niektórych. Lepszy w garści wróbel niż gołąbków
sto na dachu. Lepszy stłumiony neurotyk niż udający empatię
socjopata. Poza tym gołębie są przereklamowane.
Subskrybuj:
Posty (Atom)